Wiadomości ogólne

Kilka lat temu producenci pewnego telewizyjnego programu informacyjnego po­prosili mnie o pomoc w przygotowaniu felietonu na temat powodów, z jakich lu­dzie pomagają innym w codziennych sytuacjach. Szukając odpowiedzi na to py­tanie, wybrałem się na zatłoczoną stację nowojorskiego metra. Postanowiłem sprawdzić, ilu przechodniów zatrzyma się, aby wrzucić pieniądze do kapelusza ulicznego muzyka. Kiedy dysponowałem już wiarygodną miarą odsetka prze­chodniów skłonnych do udzielenia pomocy grajkowi, nieznacznie zmieniłem wa­runki badania. Tym razem każda ze zbliżających się do niego osób widziała, jak ktoś inny (jeden z moich współpracowników) sięga do kieszeni i wrzuca do kape­lusza kilka monet.

Wyniki przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Przechodnie, którzy widzie­li, jak inna osoba pomaga ulicznemu muzykowi, czynili to samo ośmiokrotnie częściej niż ludzie, którzy nie byli świadkami aktów życzliwości. Jeszcze bardziej interesujące okazały się dane, które zgromadziliśmy już po zakończeniu ekspery­mentu. Kiedy zapytano osoby, które wrzuciły pieniądze do kapelusza, dlaczego to zrobiły, żadna z nich nie upatrywała przyczyn swojej decyzji w fakcie, że widzia­ła, jak ktoś inny wspomaga grajka datkiem. Badani wskazywali inne powody: „Podobała mi się piosenka, którą grał”, „Było mi go żal” albo „Miałem trochę drobnych w kieszeni”. Ponieważ jednak obie sytuacje badawcze różniły się tylko jednym elementem – obecnością pomocnej osoby – wiedzieliśmy, że żaden z wy­mienionych przez badanych czynników nie miał dużego znaczenia. Czynnikiem decydującym była hojność innej osoby. Mimo to ani jeden z uczestników naszego badania nie wskazał prawdziwej przyczyny.

Błędne przekonania uczestników tego eksperymentu ilustrują pewną prawi­dłowość psychologiczną: otóż, ludzie mają trudności z dostrzeganiem przyczyn własnych zachowań w działaniach innych osób. To poważny błąd, który będzie nabierał jeszcze większego znaczenia wraz z postępem globalizacji. Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek przedtem, jesteśmy podatni na wpływ działań ludzi z różnych stron świata. Aby móc funkcjonować optymalnie, musimy uzmysłowić sobie fakt, że wszyscy jesteśmy członkami coraz bardziej zglobalizowanego spo­łeczeństwa, a w miarę postępu tego procesu będziemy ulegać coraz silniejszemu wpływowi zachowań setek milionów innych obywateli świata. Przede wszystkim jednak powinniśmy, po pierwsze, zrozumieć, że takie oddziaływania będą się przejawiały w rozmaitych sferach naszego życia, a po drugie, poznać sposób, w jaki będą one wpływały na nasze myśli i zachowania, a zwłaszcza na nasze emocje.

W tym serwisie autorka pokazuje liczne aspekty życia, które znacznie się zmieniły i nadal będą się zmieniały pod wpływem procesu globaliza­cji. Wosińska dowodzi, że nieodparta siła tego procesu będzie odczuwalna wszę­dzie – w miejscu pracy, w wiejskiej zagrodzie, w supermarkecie, w centrum han­dlowym, w banku, w szpitalu, w szkole i na łonie przyrody. Poza tym autorka jako psycholog społeczny wyjaśnia, w jaki sposób reakcje emocjonalne na skutki globalizacji wpływają na nasze myśli i działania w każdym z tych środowisk. Wreszcie, autorka uświadamia nam, jak ważną rolę odgrywa każdy z nas, będąc aktorem na globalnej scenie, i zachęca, abyśmy podejmowali celowe działania dla dobra pozostałych aktorów. Jej apel wydaje się całkowicie uzasadniony. Jak do­wiodło badanie, które przeprowadziłem w nowojorskim metrze, nawet najdrob­niejsze gesty pomocy bywają zaraźliwe. A w świecie, którego mieszkańcy żyją w coraz większym tłoku, popychani ku sobie przez mechanizmy globalizacji, trudno wyobrazić sobie coś lepszego niż epidemia dobroci.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.